Śmierć Poprzednika Pańskiego

Męczeństwo Jana Chrzciciela można zobaczyć w naszym kościele.

Jana Chrzciciela czci się jako Poprzednika Jezusa: w zapowiedzi przyjścia na świat i narodzeniu (Łk 1), w wezwaniu do nawrócenia (Mk 1) i w męczeńskiej śmierci (Mk 6). Jan Chrzciciel jest – obok Jezusa i Maryi – jedynym świętym, którego liturgia Kościoła wspomina dwukrotnie: przy okazji narodzin i śmierci. Oba te obchody znajdują swoje odzwierciedlenie w malunkach podstawy głównego ołtarza komorowickiego kościoła, które można czytać od lewej do prawej. Dziś zatrzymajmy się przy scenie męczeństwa naszego patrona, które Kościół wspomina 29 sierpnia.

Kiedy i gdzie zginął Jan Chrzciciel?

Ostatnie chwile jego życia i okoliczności śmierci opisuje Marek Ewangelista. Nie podaje dokładnej daty, ale z kontekstu jasno wynika, że nastąpiła ona na jakiś czas przed śmiercią Chrystusa, a więc około 32 roku. Wiadomo gdzie rozegrał się ostatni etap życia Poprzednika Jezusa – w Macheroncie – na górze wznoszącej się 1100 metrów nad poziomem Morze Martwego, dzisiaj po stronie Jordanii, Herod Wielki (ten od rzezi niewiniątek) wzniósł twierdzę, która miała bronić jego włości przed atakami arabskich rabusiów. Jego syn Herod Antypas chętnie tu przebywał, korzystając z zapierających dech widoków i z poczucia bezpieczeństwa, jakie dawała twierdza. Pod koniec I wieku wojska rzymskie zaczęły oblegać Macheront. Usypano nawet specjalny wał dookoła, żeby móc wedrzeć się na mury. Ale w sumie obeszło się bez walki, bo załoga twierdzy sama się poddała. Rzymianie zburzyli twierdzę. Dziś pozostała tylko skalna platforma w miejscu, gdzie stała.

Kto wydał wyrok?

Bezpośredni rozkaz ścięcia Jana wydał Herod. Był tetrarchą – czyli zarządcą czwartej części królestwa, jakie w spadku pozostawił jego ojciec, Herod Wielki. Podlegała mu Galilea – tam, gdzie Nazaret, Kana, Kafarnaum, skąd „pochodził” Jezus oraz Perea – pas ziem na wschodnim brzegu Jordanu, od Dekapolu aż po Morze Martwe – dziś po stronie Jordanii. Na terenie Perei znajdowała się twierdza Macheront.
Współodpowiedzialną za śmierć Jana była córka Herodiady – Salome. Jej taniec tak zachwycił Heroda, iż w nagrodę obiecał jej cokolwiek tylko zechce. A za namową matki zechciała głowę Jana. Urodzinowa uczta Heroda miała charakter rzymski, nie żydowski. Na żydowskiej uczcie nie do pomyślenia było, żeby jakaś kobieta tańczyła przed mężczyznami. Takim widokiem sycili swe oczy jedynie poganie.
Najwięcej ścięciem Jana była zainteresowana Herodiada – żona Heroda Antypasa, który był dla niej nie tylko mężem, ale także… wujkiem i szwagrem. Herodiada wcześniej była żoną brata Antypasa – Filipa. Filip jako zakładnik mieszkał w Rzymie. Niczego mu nie brakowało, ale władzy nie miał nijakiej. A ponieważ – jak twierdził Cezar – „lepiej być pierwszym na prowincji niż drugim w Rzymie” – Herodiada porzuciła swojego męża dla jego brata, żeby – chociaż na głębokiej prowincji – ale jednak coś znaczyć i mieć władzę. Jan ten związek, który wzbudził powszechne oburzenie Żydów, krytykował. Herod bał się, że – jako cieszący się autorytetem – Jan może wzniecić zamieszki – kazał go uwięzić i odizolować od społeczeństwa właśnie w twierdzy Macheront. Herodowi to wystarczyło. Ale nie Herodiadzie, która uwzięła się, żeby Jan uciszyć skutecznie i na zawsze. Nadarzyła się ku temu stosowna okazja, z której Herodiada znakomicie skorzystała.

Czy wyrok był „sprawiedliwy”?

Bez dochodzenia, sądu, dowiedzenia winy? Jak to możliwe, że Jana ścięto na krótki rozkaz Heroda? Gdzie jakieś instancje odwoławcze? Gdzie prawa człowieka? W tamtych oraz późniejszych czasach król nie jest premierem, prezydentem czy najwyższym sędzią. On jest właścicielem swojego królestwa: ziemi, zwierząt i ludzi. I może z każdym człowiekiem postąpić jak ze swoją własnością. Ma do tego prawo. Zatem na obrońców, proces i prawa więźnia w królestwie Heroda po prostu nie ma miejsca.

Co się stało z ciałem?

Pochówkiem zajęli się uczniowie Jana. Tradycja z IV wieku podaje, że zabrali je do miejscowości wcześniej zwanej Samarią, którą Herod Wielki przemianował na Sebastię – od greckiego „czcigodny”, na cześć cesarza rzymskiego Augusta. To było w okolicach dzisiejszej Nablus. Szczątki Jana Chrzciciela dotarły – przynajmniej w części – do Damaszku. Najciekawsze, że dzisiaj stoją na nich nie kościoły ale meczety. Jan jest wielkim świętym także Islamu, jako poprzednik Mahometa.

Głowę Jana Herodiada chciała zutylizować. Ale podkradła ją niejaka Joanna, żona Chuzy – zarządcy u Heroda (por. Łk 8,1-3) i pochowała na stoku Góry Oliwnej w Jerozolimie – w miejscu, gdzie dzisiaj stoi cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego. Głowę Jana stamtąd wywieziono. Podobno znajduje się w Amiens.

Znane relikwie Jana Chrzciciela.

Skrzyneczkę zawierającą sześć ludzkich kostek z karteczką, że należały do Jana, znaleziono w 2010 roku w ruinach klasztoru na wyspie Świętego Iwana (Jana) w Bułgarii, koło Sozopolu, na południowym wybrzeżu Morza Czarnego. Zbadano je metodą rozpadu węgla oraz jakimiś skalami DNA i okazało się, że należały do człowieka żyjącego na Bliskim Wschodzie w I wieku – jak Jan Chrzciciel.
W Moskwie, w Cerkwi Zbawiciela, jest relikwiarz prawicy Jana Chrzciciela, która ochrzciła Chrystusa. Zostawił go tam Napoleon, podczas wyprawy AD 1812. A wszedł w jego posiadanie, jak to miał w zwyczaju, drogą rabunku, gdy zajął Maltę, siedzibę zakonu Joannitów (od Jana Chrzciciela), których od nazwy wyspy znamy jako Kawalerów Maltańskich.